Jak inwestować w 2020 czyli co przyniesie rok 2020 na rynkach finansowych

Przewidywanie zachowania rynków finansowych nigdy nie jest łatwym zadaniem. W rzeczywistości, nawet najbardziej zaawansowanym firmom specjalizującym się w tym, często nie udaje się osiągnąć ponadprzeciętnych wyników. 

Patrząc na wyniki polskich funduszy da się zauważyć iż fundusze akcji rodzimych dały nam zarobić maksymalnie 30% za okres 5 lat. Jest to wyniki lepszy niż WIG 20 który w tym okresie przyniósłby stratę około 7%. Jednak w analogicznym czasie fundusze obligacji (dłużne) potrafiły przynieść zysk rzędu 20% przy dużo niższym ryzyku. Analogicznie inwestycja w Dow Jones (główny indeks amerykański) dałaby nam ponad 60% zysku, czyli podobny wyniki co fundusz akcji zagranicznych (tylko po co płacić za zarządzanie jeśli możemy kupić ETF np. DIA i nie płacimy nic lub maksymalnie 0.5%) Udowadnia to tylko, że profesjonaliści też nie są w stanie wiele więcej „wycisnąć” z rynku. Trzeba również zauważyć, że był to okres zdecydowane prosperity na rynku lokalnym i światowym. 

Kolejny rok może nie być aż tak pozytywny ze względu na rosnącą inflację i spowolnienie globalnej i europejskiej gospodarki. Europa urosła tylko o 0.1% mierząc PKB a kraje jak Francja czy Włochy skurczyły się o 0.1% i 0.3% w ostatnim kwartale 2019. Dlatego tym bardziej trudno przewidzieć co może przynieść rok 2020. Czy rynek chyli się ku upadkowi, nie wiem ale  warto być w tym roku dużo czujniejszym.

Zacznijmy przewidywanie zachowania rynku od podstaw. Jeśli mówimy o kryzysie finansowym to tak naprawdę mamy na myśli jeden z czterech etapów cyklu biznesowego. A jakie one są?:

  • Faza rozkwitu – wzrost produkcji i cen, niskie stopy procentowe i bezrobocie;
  • Faza kryzysu – spadek produkcji, niska inflacja, rosnące stopy procentowe; oraz zapasy w przedsiębiorstwach, załamanie rynku akcji, wzrastające bezrobocie;
  • Faza depresji – spadek cen i produkcji, wysokie stopy procentowe, wysokie bezrobocie;
  • Faza ożywienia – wzrastające ceny i produkcja przemysłowa, obniżane stopy procentowe, rosnące ceny akcji, wysokie ale spadające bezrobocie.

Te fazy pomagają określić gdzie mniej więcej jesteśmy w cyklu gospodarczym i przygotować się na to co może nas czekać. Główne wskaźniki sugerują, że jesteśmy w fazie rozkwitu. Niskie bezrobocie (około 5%) – jednak jego spadek został zahamowany, a nawet nastąpił wzrost o 0,1%. Inflacja obecnie jest już na poziomie 3,4 % a ma wynieść nawet ponad 4% w pierwszym kwartale tego roku. Nie jest możliwe idealnie przewidzenie gdzie i kiedy rynki mógłby się załamać jednak patrząc na długość ekspansji gospodarek na świecie,widocznego spowolnienie w Europie możemy zacząć się zastanawiać jak długo to jeszcze potrwa i co miałoby nas skłonić do konkluzji, że zaczyna się nieuniknione.

W celu określenia stanu gospodarki używa się tzw. wskaźniki wyprzedzające (leading indicators): sprzedaż detaliczna, ilość zapasów, pozwolenia na budowę oraz wskaźników opóźnionych (lagging indicators): inflacja, stopa bezrobocia, stopy procentowe, PKB. Niektóre z nich dają nam już przejawy spowolnienia tempa wzrostu, jednak nie mówią o spowolnieniu gospodarczym. Dobry sposób na określenie gdzie jesteśmy daje nam uśredniony wynik tych wskaźników (poniżej dla USA):

Patrząc na powyższe możemy stwierdzić iż jeszcze nie jesteśmy w momencie załamania ale na pewno bliżej niż przez ostatnie lata, chociaż wciąż dużo jest głosów które mówią, że rynek USA nie wpadnie jeszcze w recesję w tym roku. Nie znaczy to jednak, że rynek akcji nie zacznie spadać a wartość naszych pieniędzy nie obniży się (rosnąca inflacja w Polsce!) 

Odpowiadając na powyższe wątpliwości sugeruję kilka rozwiązań. 

Strategia którą mógłbym rozważyć w tym roku to metody ochrony obecnie zgromadzonego kapitału i wejścia w te które reagują neutralnie w okresie większych, zwłaszcza negatywnych, zmian. 

Obszary które uważałbym za niebezpieczne to akcje, zwłaszcza firm produkcyjnych (przemysł, samochody) oraz bankowość. Te które będą relatywnie bezpieczne to farmaceutyka, biotechnologia i popularne ostatnio obszary 5G. Uciekłbym od nieruchomości a zainteresował się złotem/srebrem, funduszami ETF nastawionymi na zyski na spadkach na rynku (typu SQQQ). 

W tym roku jeszcze rynek akcyjny może nas pozytywnie zaskoczyć i przebić kolejne maksima na głównym indeksie ale byłbym ostrożny czy aby nie kupimy na szczycie, nie musi się tak stać ale mam wrażenie że jesteśmy bliżej tego niż kiedykolwiek. 

Jeśli spojrzymy na kurs walut Dolara do Euro to wszedł on w krzyż śmierci (200 okresowa średnia krocząca przebita została przez 50 okresową). W 7 na 8 przypadków w ostatnim czasie następował po nim duży spadek wartości dolara. A trzeba przypomnieć iż w zeszłym roku w grudniu giełda amerykańska spadła o ponad 20%. 

W Polsce mamy do czynienia ze znaczącym wzrostem inflacji. Najwyższe odczyty w Europie i zapowiada się na kolejne kilka lat wzrostu tego wskaźnika a zatem utraty wartości naszych środków i siły nabywczej. To w konsekwencji zmusi NBP do podnoszenia stóp procentowych a kiedy to nastąpi rynek nieruchomości i akcji zacznie szybko pikować. A na to warto być przygotowanym. 

Podsumowując: dobre rozwiązanie to większe zaangażowanie w tzw. safe havens jak frank szwajcarski, złoto (inne metale szlachetne) i obligacje korporacyjne. Za jakiś czas może warto wejść w fundusze ETF zarabiające na spadku cen akcji. 

Ja tak konstruuje swój portfel na najbliższe lata- nie jest to porada inwestycyjna, a jedynie moje przemyślenia. 

Udanych inwestycji. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *